"Pójdzie na konfrontację z rządem". Nawrocki bliski decyzji
W piątek Sejm wybrał nowego sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Został nim Maciej Berek, który do niedawna pełnił funkcję ministra ds. nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu, a przez premiera Donalda Tuska był nazywany "prawą ręką". W głosowaniu wzięło udział 437 posłów. Berek uzyskał 226 głosów. Większość bezwzględna wynosiła 219.
Przeciwko jego kandydaturze od początku protestowali politycy Prawa i Sprawiedliwości. Jak okazało się po piątkowym głosowaniu, również niektórzy członkowie koalicji 15 października dali wyraz swojemu niezadowoleniu z wyboru Donalda Tuska. Przeciwko Berkowi zagłosowali m.in. Klaudia Jachira, Franciszek Sterczewski czy marszałek Sejmu z lewicy Włodzimierz Czarzasty.
Prezydent nie przyjmie ślubowania od Berka
Jak donosi Wirtualna Polska, w obozie prezydenta również panuje niezadowolenie z piątkowej decyzji Sejmu. Według jego współpracowników, Karol Nawrocki jest bliski podjęcia decyzji o nieprzyjmowaniu ślubowania od Berka.
– Karol pójdzie na konfrontację z tym zakłamanym rządem – mówi jedna z osób z Pałacu Prezydenckiego.
Według informacji portalu, prawnicy prezydenta wskazują na kilka przeszkód, które wykluczają Berka z możliwości zasiadania w Trybunale Konstytucyjnym. Pierwsza to brak odpowiedniego doświadczenia. Każdy sędzia TK powinien przez przynajmniej 10 lat pełnić funkcję radcy prawnego. Były minister takiej aktywności w swoim CV nie ma.
Po drugie, przeciwko Berkowi opowiada się duża liczba organizacji prawniczych, które na co dzień raczej wspierają obecną władzę. Ich sceptycyzm wobec decyzji Sejm ma posłużyć Pałacowi Prezydenckiemu jako mocny argument w spodziewanym konflikcie z koalicją 15 października.
Wreszcie w przypadku Berka zachodzi konflikt interesów. Jako sędzia trybunału musiałby pracować nad ustawami rządu Donalda Tuska. Ustawami, które przez ostatnie kilkanaście miesięcy sam tworzył. Jego oceny nie mogłyby być zatem obiektywne.